
Grupy hakerskie powiązane z Koreą Północną wywołały dreszcz niepokoju w kryptoświecie w obliczu rosnących strat w projektach zdecentralizowanych finansów (DeFi), ale obawy te stały się równie intensywne na Wall Street, jak podaje Yuval Rooz, współzałożyciel i CEO Digital Asset.
Jeszcze zanim ubiegłomiesięczny hack Kelp DAO na kwotę 290 milionów dolarów zachwiał zaufaniem do DeFi, Rooz powiedział Decrypt , że zespół stojący za Canton – publicznym, autoryzowanym blockchainem – odpowiadał na pytania instytucji finansowych dotyczące zagrożeń ze strony tak zwanego Królestwa Pustelników. Północnokoreańscy hakerzy ukradli ponad 6 miliardów dolarów w kryptowalutach od 2017 roku, według raportu TRM Labs.
„Muszą upewnić się, że źli aktorzy nie mogą wchodzić w interakcje z ich systemami” – powiedział. „Taka jest ich odpowiedzialność wynikająca z obowiązków powierniczych jako tradycyjnej organizacji.”
Ponieważ Canton pozwala uczestnikom na wdrażanie mechanizmów ochronnych (guardrails) dla tworzonych przez nich podsieci lub emitowanych aktywów cyfrowych, grupy hakerskie powiązane z Koreą Północną mogą mieć trudności z infiltracją projektów Canton, które wykorzystują te zabezpieczenia. Dzieje się tak pomimo ewolucji atakujących DeFi od prostych prób phishingu do wielomiesięcznych kampanii infiltracyjnych mających na celu uzyskanie uprzywilejowanego dostępu do protokołów.
Od debiutu sieci w 2024 roku, puryści kryptowalutowi zirytowali się projektem Canton, argumentując, że nie jest to „prawdziwy” blockchain, częściowo dlatego, że uczestnicy mogą ograniczać kontrolę użytkowników; jednakże, zarzuty o centralizację pojawiły się ostatnio w DeFi w szerszym kontekście.
Kiedy 12-osobowa rada bezpieczeństwa Arbitrum podjęła decyzję o zamrożeniu 71 milionów dolarów środków, które atakujący Kelp DAO pozostawili ujawnione w sieci skalującej drugiej warstwy Ethereum, wywiązała się debata, czy ten ruch naruszył fundamentalny, bezpozwoleniowy charakter DeFi.
„Nikt nie powinien mówić, że to jest coś złego” – powiedział Rooz. „Jedną z rzeczy, która jest dla mnie dość interesująca w DeFi, jest to, że ludzie chcą całej wolności na świecie, bez żadnego ryzyka.”
Rooz przyznał, że uczestnicy Canton mogą tworzyć środowiska odzwierciedlające nieograniczony dostęp sieci takich jak Ethereum i Solana, ale postawił na to, że parametry bezpieczeństwa będą standardem dla większości aplikacji skierowanych do konsumentów.
Podkreślił jednak, że projekty muszą zdecydować się na wykorzystanie tych funkcji i powiedział, że nie uważa Canton za „cudowne remedium” na problemy DeFi. Ale zdolność do decydowania, kto ma dostęp do aplikacji Canton i wykluczania potencjalnych zagrożeń, wydaje się być kluczowym argumentem sprzedażowym dla instytucji.
W przypadku emitentów stablecoinów, takich jak Tether i Circle, Rooz powiedział, że ta dynamika jest już widoczna.
Po tym, jak atakujący powiązani z Koreą Północną wykorzystali infrastrukturę emitenta USDC do przemieszczania środków, Circle oświadczyło, że nie zablokuje stablecoinów bez nakazu sądowego. Tether natomiast współpracował z władzami w celu zamrożenia środków rzekomo powiązanych z nielegalnymi finansami.
Ostatecznie, napięcie między absolutną decentralizacją a bezpieczeństwem nie wykazuje oznak osłabienia. A w świecie, gdzie pojedynczy exploit może siać spustoszenie, Rooz zasugerował, że możliwość wyłączenia złych aktorów zmieni się z kontrowersyjnej funkcji w standardowe rozwiązanie.
Uwaga redaktora: Ta historia została zaktualizowana po publikacji, aby zaktualizować nagłówek i główne zdjęcie, a także dodać dalszy kontekst do historii z wywiadu z Roonem, jasno wyjaśniając, że projekty muszą włączyć zabezpieczenia.