
Okres przejściowy rozporządzenia Unii Europejskiej w sprawie rynków kryptoaktywów (MiCA) wkracza w ostatnią fazę, zmuszając mniejsze firmy kryptograficzne w całej UE do szybkiego uzyskania autoryzacji lub przygotowania się do zamknięcia regulowanych usług. Okres przejściowy kończy się w całym bloku 1 lipca, po czym każdy dostawca usług w zakresie kryptoaktywów działający bez licencji MiCA musi zaprzestać obsługi klientów z UE.
Pierwsze podmioty, takie jak giełda CoinJar z Wielkiej Brytanii, która ogłosiła uzyskanie autoryzacji MiCA w Irlandii w 2025 roku, nazywają ten reżim niezbędnym etapem dojrzewania, który nagradza graczy stawiających na zgodność z przepisami, ale założyciele firm na rynkach takich jak Polska ostrzegają, że tysiące dostawców usług w zakresie wirtualnych aktywów (VASP) może stanąć w obliczu załamania regulacyjnego w miarę zbliżania się terminów.
Firmy stoją przed ostatecznym terminem 1 lipca dla najdłuższego 18-miesięcznego okresu przejściowego, przy czym niektóre krajowe reżimy już się kończą. Dla mniejszych firm i hybrydowych projektów kryptograficznych ten sam reżim może okazać się punktem krytycznym.
Koszty autoryzacji, ulepszeń w zakresie zarządzania i bieżącego raportowania podnoszą barierę wejścia, w momencie gdy MiCA pozostawia poza swoim zakresem jedynie ściśle określone, w pełni zdecentralizowane usługi, co zapowiada prawdopodobną falę konsolidacji na europejskim rynku kryptowalut.
Organy nadzoru UE utrzymują, że przepisy są proporcjonalne i mają na celu wspieranie innowacji wraz z silniejszą ochroną inwestorów, ale to, czy MiCA ugruntuje Europę jako zaufane centrum kryptograficzne, czy też wypchnie kolejną generację twórców poza jej granice, pozostaje do zobaczenia.
Polska giełda kryptowalut Ari10 uzyskała licencję MiCA w Holandii w lutym. Założyciel Mateusz Kara powiedział Cointelegraph, że według jego wiedzy, z około 2000 zarejestrowanych VASP w Polsce, tylko jego grupa posiada do tej pory licencję MiCA; luka ta, jak uważa, zmusi wiele lokalnych firm do zamknięcia działalności.
Dla Kary, koszty i wymagania organizacyjne MiCA „nie pozostawiają miejsca dla małych graczy”, a rynek ulegnie konsolidacji, co jest poglądem podzielanym przez Matthew Pinnocka, dyrektora operacyjnego platformy zdecentralizowanych finansów Altura.
Powiedział Cointelegraph, że takie środowisko sprzyja większym giełdom i powiernikom, odzwierciedlając wzorce obserwowane w krajach takich jak Japonia, gdzie surowsze licencjonowanie po 2018 roku wyparło mniejsze firmy z rynku.
Dyrektor ds. aktywów cyfrowych w zdecentralizowanej platformie inwestycji z wpływem Kula, Taran Dhillon, przedstawił podobny pogląd, mówiąc Cointelegraph, że „uniwersalne” wymogi dotyczące autoryzacji, zarządzania i raportowania grożą wypchnięciem zespołów na wczesnym etapie rozwoju i projektów eksperymentalnych do innych centrów.
Related: Polska zwleka z prawem dotyczącym kryptowalut, zmuszając lokalne firmy do przeniesienia się za granicę
Wyłączenie w pełni zdecentralizowanych usług MiCA w Motywie 22 jest jednym z głównych punktów nacisku dla protokołów próbujących zachować zgodność bez porzucania swoich założeń.
Pinnock powiedział, że Altura stosuje strategie niepowiernicze, w których użytkownicy zachowują kontrolę, ale elementy takie jak ujednolicone skarbce i skoordynowane interfejsy użytkownika mogą nadal przyciągać uwagę. Spodziewa się, że wiele systemów DeFi będzie traktowanych jako hybrydy, a czynniki takie jak możliwość aktualizacji i to, czy istnieje możliwy do zidentyfikowania operator wpływający na wyniki, będą decydować o ich klasyfikacji.
Related: Dokument EBC kwestionuje, czy DAO DeFi są wystarczająco zdecentralizowane, aby wykraczać poza MiCA
Aby się dostosować, Altura buduje model, w którym podstawowe funkcje pozostają w łańcuchu bloków, podczas gdy regulowane giełdy, powiernicy i portfele działają jako punkty dostępu dla użytkowników z UE. Dhillon natomiast twierdzi, że wyłączenie dotyczące decentralizacji pozostaje zbyt niejasne, pozostawiając większość protokołów w „regulatoryjnym zawieszeniu”, z przedłużającą się niepewnością, która może wypchnąć odpowiedzialne innowacje poza granice.
Organy nadzoru UE podkreślają, że MiCA zostało zaprojektowane w celu zrównoważenia innowacji z ochroną inwestorów, a nie wypychania mniejszych firm. Rzecznik Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) powiedział Cointelegraph, że ramy te wspierają innowacje i uczciwą konkurencję, a okres przejściowy został celowo skonstruowany tak, aby dać istniejącym dostawcom czas na dostosowanie się. Podkreślili, że wymagania są proporcjonalne do ryzyka, a od mniejszych firm nie oczekuje się spełnienia tych samych standardów co od graczy systemowo ważnych.
ESMA w pełni popiera dążenie Komisji Europejskiej do centralizacji nadzoru nad głównymi transgranicznymi giełdami na poziomie UE, argumentując, że pojedynczy organ nadzorczy ograniczyłby „forum shopping” (poszukiwanie najkorzystniejszej jurysdykcji) i usprawnił nadzór. Inni, tacy jak Maltański Urząd Usług Finansowych (MFSA), uważają ten krok za przedwczesny, biorąc pod uwagę niedawne wejście w życie MiCA, i ostrzegają, że lokalna wiedza pozostaje kluczowa dla proporcjonalnego nadzoru na mniejszych rynkach.
Jeśli mniejsi założyciele postrzegają MiCA jako przeszkodę egzystencjalną, pierwsi gracze, tacy jak CoinJar, traktują to jako filtr, który wzmocni rynek. Prezes Asher Tan powiedział Cointelegraph, że przepisy nie tworzą nierównych warunków gry, lecz raczej dostosowują kryptowaluty do „poważnych ram finansowych”.
Tan postrzega Europę jako kluczowy rynek wzrostu i mówi, że MiCA zapewnia jej jasną, paszportową ścieżkę do skalowania w całym bloku. Twierdzi, że MiCA odsuwa branżę od spekulacyjnych, słabo zrozumianych tokenów w kierunku selektywnych notowań i długoterminowej wartości — nawet jeśli to przyspieszy konsolidację i utrudni życie nowo przybyłym o niskim kapitale.
Magazine: Czy ustawa CLARITY będzie dobra — czy zła — dla DeFi?