
Od ponad roku Biały Dom intensywnie stara się pozyskać branżę kryptowalut, wprowadzając liberalne regulacje, które przyspieszyły integrację tego sektora z gospodarką USA.
Ale jest jedna kwestia, która wciąż spędza sen z powiek niektórym liderom branży krypto, pomimo wielu obietnic administracji Donalda Trumpa w tej sprawie: ochrona dla twórców oprogramowania.
W zeszłym roku Departament Sprawiedliwości Trumpa wielokrotnie zobowiązywał się do zaprzestania ścigania twórców oprogramowania do prywatności w krypto – czyli narzędzi używanych do zachowania anonimowości transakcji krypto. A jednak, kilka miesięcy później, prokuratorzy federalni wysłali do więzienia dwóch twórców Bitcoina za stworzenie takiego oprogramowania – i postawili przed sądem innego twórcę Ethereum za stworzenie podobnych narzędzi.
Twórca Ethereum, Roman Storm, został skazany za jeden zarzut i uniewinniony od dwóch innych. Ale na początku tego miesiąca, Departament Sprawiedliwości Trumpa złożył wniosek o ponowne postawienie mu zarzutów w tych dwóch sprawach.
Te wydarzenia wprawiły obrońców prywatności w krypto w ponury nastrój. Ale w środę sędzia federalny w Teksasie wydał decyzję, która zdaniem niektórych może wróżyć jeszcze gorzej. Sędzia oddalił pozew przeciwko Departamentowi Sprawiedliwości wniesiony przez twórcę oprogramowania, Michaela Lewellena, który twierdził, że obawia się ścigania przez rząd USA za stworzenie własnego narzędzia do prywatności. Sędzia orzekł, że ponieważ Departament Sprawiedliwości Trumpa oświadczył, że nie zamierza ścigać twórców krypto, mężczyzna nie miał podstaw do twierdzenia o „wiarygodnej groźbie ścigania sądowego”.
Orzeczenie to bardzo zaniepokoiło Petera Van Valkenburgha, dyrektora wykonawczego grupy rzecznictwa krypto Coin Center. Wygłaszając oświadczenia wspierające twórców oprogramowania, a mimo to nadal ścigając niektórych z nich, Departament Sprawiedliwości Trumpa zdaje się stawiać liderów politycznych, takich jak on, w bardzo trudnej sytuacji.
„Mogą skutecznie ścigać deweloperów, kiedy tylko zechcą, a potem twierdzić, że są pro-deweloperscy, kiedy tylko zechcą to ogłosić” – powiedział Decrypt Van Valkenburgh, który kieruje najdłużej działającym think tankiem polityki krypto w Waszyngtonie. Coin Center finansowo wspierało pozew Lewellena.
We wczorajszym orzeczeniu sędzia Reed O’Connor stwierdził, że „podstawowym działaniem” twórców krypto ściganych dotychczas przez Departament Sprawiedliwości Trumpa było pranie pieniędzy – podczas gdy w sprawie z wczoraj, powód Michael Lewellen twierdził, że zamierzał prowadzić właściwy, uczciwy biznes. Ponieważ Lewellen nie miał zamiaru prać pieniędzy, nie powinien obawiać się nadchodzącego ścigania, orzekł O’Connor.
Ten konkretny wniosek szczególnie zirytował Van Valkenburgha, który twierdzi, że twórcy krypto – w tym ci, których dotknęło działanie Departamentu Sprawiedliwości Trumpa – nie powinni być odpowiedzialni za kontrolowanie, kto ostatecznie używa ich oprogramowania.
„Michael chce tworzyć dobre narzędzia, które mogą być używane do zapewnienia prywatności” – powiedział. „Jest bardzo prawdopodobne, że te narzędzia zostaną użyte do prania pieniędzy, i wtedy ktoś go będzie ścigać.”
Ściganie twórców narzędzi do prywatności w krypto nie zaczęło się za Trumpa. Sięgają one czasów administracji Joego Bidena, która była powszechnie krytykowana przez liderów branży za liczne polityki sceptyczne wobec kryptowalut. Ale choć obecny Biały Dom przyjął znacznie bardziej przyjazne podejście do aktywów cyfrowych, a nawet – teoretycznie – do twórców oprogramowania, Van Valkenburgh obawia się, że pozorna niespójność Departamentu Sprawiedliwości w tej kwestii mogła postawić jego priorytety w gorszym położeniu.
„Krótkoterminowo, pragmatycznie, deweloperzy są teraz może trochę bezpieczniejsi” – powiedział. „Ale ta sama depriorytetyzacja utrudnia teraz komuś takiemu jak Michael Llewellyn uzyskanie wiążącej jasności prawnej.”
„To bardzo zła sytuacja na świecie w tej chwili” – powiedział Van Valkenburgh.